Odcinek XXII – Rejs Trynidad – Gwadelupa z przystankiem na Martynice

Chaguaramas to jak do tej pory najmniej atrakcyjne z odwiedzonych przez nas kotwicowisk. Mimo nie najepszej prognozy postanawiamy wciągnąć kotwicę i teleportować się do jakiejś pięknej zatoki z krystaliczną wodą i żółwiami zamiast statkami i ropą wokół jachtu. Po wyjściu z zatoki Paria obieramy kurs północno-wschodni i trzymamy się nawietrznej…
Gwadelupa zaskakuje nas bogactwem życia w rezerwacie Jaques’a Cousteau i silnym spadowym wiatrem w nocy. Żegnamy ją krótką wizytą w Deshaies.

Śladami Cousteau – Gwadelupa

14 marca 2014

Nazwana była przez Karibów Karukerą, Wyspą Pięknych Wód. W 1493 roku przemianowana przez Krzysztofa Kolumba na Santa Maria de Guadalupe de Extramadura (na cześć hiszpańskiego klasztoru).  W drugiej połowie XVII wieku, Francuzi skrócili nazwę do Gwadelupa.

IMG_0721

Zatrzymaliśmy się w zatoce Malendure leżącej pomiędzy Wyspą Gołębi (Pigeon Island) a górzystą częścią Gwadelupy, Basse-Terre. Kotwicowisko znajduje się w samym sercu rezerwatu morskiego im. Cousteau, słynnego badacza oceanów, który uznał ten akwen za jedno z 10 najpiękniejszych miejsc do nurkowania na świecie. Już po pierwszym skoku z jachtu do wody mieliśmy okazję przekonać się o bogactwie życia podwodnego – pływaliśmy z żółwiami i małymi rekinami a dno morza usłane było gigantycznymi karaibskimi ślimakami.

IMG_0685Dzień później wybraliśmy się na całodniowe nurkowanie z rurką wokół Wyspy Gołębi. Tam świat podwodny eksploduje życiem i to już zaledwie na kilku metrach głębokości. Tak pięknej i tętniącej całą paletą kolorów rafy oraz różnorodności ryb nie widzieliśmy jeszcze nigdy.

IMG_0760

IMG_0766

stoplightparrotfish14

Największe wrażenie zrobiła na nas Papugoryba. Jej wyjątkowe piękno kryje się w intensywnych kolorach wszystkich odcieni tęczy, które ulegają zmianie wraz z osiągnięciem dojrzałości (na fotografiach jeden z zaobserwowanych gatunków: młody osobnik po lewej, dojrzały poniżej).

ryba papuga res

Obok uroku zewnętrznego podobno kryje w sobie również bogactwo smaków. Ze względu na to, że jej dieta składa się głównie z żyjących na rafie alg zawierających toksynę (cigua), zjedzenie jednak zbyt dużej papugoryby może skończyć się ciężką i  nieuleczalną chorobą – ciguaterą.

Jedliśmy natomiast, pierwszy raz w życiu, Skrzydlicę Ognistą.

skrzydlica2Na każdej, odwiedzonej przez nas wyspie, natrafialiśmy na plakaty ekologów namawiające do polowania na tego drapieżcę. Wypuszczona przez hodowców Skrzydlica rozprzestrzeniła się w wodach Atlantyku i Morza Karaibskiego w bardzo szybkim tempie. Nie ma tu naturalnych wrogów, dlatego stała się poważnym zagrożeniem dla równowagi ekosystemu. Mimo tego, że jest toksyczna i potrafi być niebezpieczna dla człowieka, postanowiliśmy przysłużyć się ochronie środowiska i zapolowaliśmy na nią z kuszą. Skrzydlica jest dość statycznym celem a po odcięciu wszystkich kolców, w których znajduje się jad, staje się całkowicie bezpieczna. Okazała się być niezłym przysmakiem – jej mięso jest delikatne, soczyste i prawie nie ma ości.

IMG_0881

Chwilowy postój w ślicznym miasteczku Deshais, głównie w celu odprawy celnej i uzupełnienia wody. Do jedynego miejsca, które ją oferowało, można było podpłynąć tylko pontonem. W takich chwilach nieocenione stają się 5 litrowe baniaki po wodzie mineralnej.

Jutro ruszamy na Antiguę…

 

Smaki Oceanu – Martynika, Cul-de-Sac Fregate

9 marca 2014 IMG_0566 Droga z Trynidad na Gwadelupę okazała się być dość długa i wyczerpująca. Słabnące wiatry zmusiły nas do zrobienia postoju przy nawietrznym brzegu Martyniki, tuż obok południowo-zachodniego krańca wyspy Ilet Thiery. Dzięki nieplanowanemu postojowi, odkryliśmy przepiękne miejsce. Zaciszną zatoczkę Cul-de-Sac Fregate. To miejsce jest absolutnie rajskie. Lazur wody i biały piasek w połączeniu z błękitem nieba tworzą zachwycający krajobraz. Do tego dno oceanu bogate jest w conch. Ach, na sama myśl o wyjątkowym smaku ślimaków ślinka mi cieknie … Podczas pierwszego nurkowania z maską i rurką wyłowiliśmy wystarczającą ilość ślimaków na obfity obiad. Największy ślimak wraz ze swoim domem ważył około 2 kg. Pierwszy znaleziony miesiąc temu conch smażyliśmy, świeże zbiory zamarynowaliśmy i planujemy zjeść na surowo.

Od paru dni rozpieszczamy nasze podniebienia przepysznym Wahoo, które złowiliśmy dzień przed dopłynięciem do Cul-de-Sac Fregate. Przygotowaliśmy wahoo w sosie anyżowym i tatar. To była istna uczta!!

IMG_0597

Odcinek XXI – Rejs z Dominiki na Trynidad i karnawał na ulicach Port of Spain

Z Dominiki chcieliśmy ruszyć dalej na północ i zatrzymać się na Gwadelupie. Zbliża się jednak karnawał, a jego stolicą na Karaibach jest leżyący daleko na południe Port of Spain…
Cóż, Gwadelupa czekała na nas ponad 3 miliony lat, wytrzyma jeszcze parę tygodni!

Gorączka karnawału – Trynidad

IMG_0438

Trynidad słynie z pięknego karnawału, który jest ponoć jednym z największych i najbarwniejszych wydarzeń muzyczno – tanecznych na świecie. W tym roku sami mogliśmy poczuć jego magiczny klimat i przyłączyć się do zabawy.

IMG_0490IMG_0512Trynidad zaczyna karnawał już w styczniu. Jednak najbardziej huczne i najważniejsze są ostatnie dwa dni, tuż przed środą popielcową. W poniedziałek, obchodzony jest Juvert, czyli tradycja obrzucania się błotem lub farbą, w rytmach gorącej Soci i Calypso (rodowitych gatunkach muzyki Trynidadu). We wtorek natomiast odbywa się parada pięknych strojów i grup muzycznych grających na metalowych bębnach (pan).

IMG_0553IMG_0524Już od bardzo wczesnych godzin porannych ulice Port of Spain wrzały. Głośna muzyka, ekspresywny taniec, rozbawione tłumy, wirująca w powietrzu pozytywna energia, radość i kolorowe stroje zachwycały i czarowały. Wszystko wygląda bardzo spektakularnie i magicznie. Karnawał, poza zabawą, jest również konkurencją miedzy biorącymi w nim udział grupami. Pięć punktów komisyjnych, rozstawionych w różnych miejscach miasta, ocenia grupy pod kątem strojów, programu muzycznego, choreograficznego i                 artystycznego.

IMG_0485

IMG_0500

Najpiękniejsze w karnawale jest to, że każdy kto ma ochotę się przyłaczyć, może wziąć w nim udział. Wraz z grupą Muder Ert, wysmarowani błotem, w rytmie bębnów, kroczyliśmy w korowodzie po ulicach Port of Spain w poniedziałek.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Wideo z rejsu na Trynidad i obu dni karnawałowych: